Dobry omen
Oryginalny tytuł - Good
Omens
Wydawnictwo – Prószyński
i S-ka
Data wydania - 1992
Cena -29,90 zł
Kategoria – fantastyka,
fantasy, science fiction
Cytat - „-Jednak nie
wydaje mi się, żeby nasi coś knuli - stwierdził anioł. - Co
najwyżej jakiś nieduży zamach terro... no, aktywny protest
polityczny. „
Każdy słyszał o
Terrym Pratchecie i o jego genialnych książkach w których
przenosimy się do Świata Dysku, ale wielu nie wie, że napisał
również m.in. Dobry Omen. Książkę stworzył wraz z Nailem
Gaimanem („Księga Cmentarna”) i wyszło im to świetnie.
Jak myślisz kiedy
nastąpi koniec świata? Za tysiąc lat? Pięćset? Sto? A może w
sobotę? Tak tę sobotę. (Zgodnie z Przenikliwym i Trafnym Proroctwem
Agnes Nutter jedynej wiarygodnej wróżki). Masz wtedy jakieś
spotkanie? Spokojnie, nie denerwuj się jeśli jest przed kolacją
zdążysz, jeśli później, no cóż... Armie Nieba i
Piekła rozpoczną bitwę, a Ziemia spłynie krwią. To problem
Crowleya (niegdyś wąż, dziś agent Piekła) i Azifrala (Anioła i
antykwariusza na pół etatu). Oni nie chcą by któraś
strona wygrała, chcą wciąż żyć na Ziemi. Muszą więc zatrzymać
Czterech Motocyklistów Apokalipsy i zabić Antychrysta.
Niestety ma on dopiero 11 lat i jest bardzo miłym chłopcem.
Pomysł na wprowadzenie do
książki uwspółcześnionych aniołów i diabłów
okazał się czymś absolutnie genialnym. Czytanie o pijanym aniele?
Ekstra! A o diable powodującym problemy z komórkami? Fajnie.
Podczas lektury tej książki śmiałam się wiele razy. Czasem, aż
do łez. Gdy tylko przebrnęłam przez pierwsze kilkanaście stron
wsiąkłam na dobre. Choć dialogi i sytuacje są niezwykle zabawne
widzi się w nich krytykę dzisiejszych czasów.
Choćby fragment „Rzecz
jasna, robił co w jego mocy dla uprzykrzenia życia wszystkim
ludziom - w końcu było to jego powołanie, ale nawet największa
podłość z jego strony wydawała się dziecinnym psikusem wobec
tego, co ludzie wyczyniali ze sobą. Mieli prawdziwy talent do
czynienia zła, jakby zaprojektowano w nich wadę fabryczną.
Przychodzili na świat, który od początku był im na tysiące
sposobów nieprzyjazny, a potem usilnie starali się, by stał
się ich wrogiem. Coraz trudniej było wymyślić coś tak
diabelskiego, co by przyćmiło powszechną i wrodzoną złośliwość
ludzi. W zeszłym stuleciu Crowley kilka razy miał ochotę
powiedzieć tym na Dole: Słuchajcie, możemy sobie odpuścić już
teraz, zamknąć kramik z Dis i Pandemonium i przenieść się tutaj.
„
Czy nie spotykamy się z tą
„wadą fabryczną” codziennie?
Ocena – 8,5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz